Choinka sztuczna czy żywa?

Trzeba było podjąć konkretną decyzję. Święta się zbliżały i należało ozdobić dom. Był nowy, ale sporo ozdób przywieziono z poprzednich domów, każdy jakieś swoje pamiątki. I każdy miał inny pomysł na to, co to za ozdoby powinny być. Tata chciał koniecznie prawdziwą choinkę, najlepiej prosto z lasu.

Twierdził, że jako dziecko marzył o takiej, bo zawsze miał sztuczną. Mama z kolei była zaangażowana w sprawy ekologii i powiedziała, że w grę wchodzą tylko choinki sztuczne. Była też estetką. Przeglądała więc strony internetowe, żeby znaleźć sklep z pięknymi ozdobami. Znalazła www.choinkowo.pl i się zachwyciła. Nie miała pojęcia, że ktoś produkuje tak piękne rzeczy. Coraz bardziej klarowała jej się wizja, jak ozdobi swój dom. Ale nie było to takie łatwe, bo pozostali mieszkańcy nie chcieli łatwo odpuścić. Była jeszcze babcia, która również opowiadała się za sztucznymi choinkami, ale nie takimi, o jakich myślała mama. Babcia miała swoją choinkę, którą wyciągała z piwnicy od lat i dla niej to była bożonarodzeniowa tradycja. Ale przez tę choinkę właśnie cierpiał przez całe dzieciństwo tata. Konflikt wisiał w powietrzu. Córka była po stronie matki, oglądała w Internecie sztuczne choinki na pniu. Bardzo jej się podobały, był spory wybór. Była minimalistką, uważała, że sztuczne choinki 120cm są w zupełności wystarczające. Jednak mama się z nią nie zgadzała. Mieli duży dom, wysokie sufity i po prostu bała się, że mała choinka pozostanie niezauważona. Skłaniała się ku drugiej opcji, uważała, że dla nich odpowiedniejsze będą sztuczne choinki 160 cm.

Syn natomiast stawał po stronie ojca. Bardziej niż samo drzewko interesował go proces jego pozyskania. Wyobraził sobie, jak jadą z ojcem do lasu z siekierką, to brzmiało tak pierwotnie. Babcia nie chciała ustąpić. A mama nie chciała, żeby stara i brzydka choinka stanęła w jej salonie. Chciała, żeby wszystko było nowe, jak ich nowe życie w nowym domu. Planowała zakupić girlandy świąteczne i powiesić je w różnych pokojach, nie tylko w salonie. W salonie oczywiście też, wyobrażała już sobie, jak pięknie będą się prezentować na kominku. Babcia kręciła nosem, panowie wciąż liczyli na to, że będą mogli pojechać po drzewko do lasu. Mama z córką jednak robiły swoje, przekonane o słuszności swojej decyzji. Kupiły również wianki świąteczne na drzwi, liczyły na to, że sąsiedzi zrobią to samo. Wtedy cała okolica byłaby ładnie przyozdobiona. Obok było sporo nowych domów, mieszkali nowi ludzie, więc istniało duże prawdopodobieństwo, że ten pomysł spodoba się innym. I z roku na rok będzie coraz więcej przyozdobionych drzwi.

Dodaj komentarz